Po 13 latach na rynku SEMSTORM kończy działalność, a panel zostanie wyłączony 31 grudnia 2026 r. o 23:59. W wiadomości do klientów zespół wskazał jednego winowajcę: Google, który z każdą kolejną zmianą coraz skuteczniej utrudnia pracę takim narzędziom. Według komunikatu te same rzetelne dane kosztują dziś wielokrotnie więcej pracy, czasu i pieniędzy niż rok temu. Sprawdzamy, jak działały takie narzędzia, które ograniczenia okazały się dla nich najdroższe i co dalej z danymi, na których opiera się praca w SEO.
Jak narzędzia SEO zbierają dane o widoczności stron?
Mechanizm jest prosty. Narzędzie wysyła do Google zapytanie o konkretną frazę, zapisuje listę wyników i sprawdza, na której pozycji stoi każda domena. Z milionów takich pomiarów powstają wykresy widoczności, szacunki ruchu i listy fraz, na które rankuje konkurencja. W ten sam sposób pracują Ahrefs, Semrush, Senuto i Sistrix, bo Google nie daje oficjalnego dostępu do pełnych wyników wyszukiwania w takiej skali.
Problem leży w skali. Bazy takich narzędzi liczą miliony fraz, a każdą trzeba regularnie odświeżać, żeby wykres nie pokazywał stanu sprzed kwartału. Każda zmiana podnosząca koszt jednego zapytania mnoży się więc przez miliony pomiarów. W branży przeważa opinia, że głównym celem do zablokowania przez Google są firmy rozwijające rozwiązania AI, które masowo pobierają wyniki wyszukiwania, a narzędzia SEO obrywają przy okazji rykoszetem. Spór trafił też do sądu: 19 grudnia 2025 r. Google pozwało w USA firmę sprzedającą wyniki wyszukiwania przez API, zarzucając jej obchodzenie zabezpieczeń przed botami.
Które ograniczenia Google uderzyły w narzędzia SEO najmocniej?
Zmiany nie przyszły jednego dnia. Google dokładało kolejne bariery przez prawie dwa lata, a każda z nich osobno wyglądała na drobną korektę techniczną:
- od 15 stycznia 2025 r. wyszukiwarka wymaga obsługi JavaScriptu, więc prosty skrypt pobierający kod HTML dostaje pustą stronę zamiast wyników;
- w połowie września 2025 r. przestał działać parametr num=100, dzięki któremu jedno zapytanie zwracało 100 wyników;
- CAPTCHA pojawia się częściej, a adresy IP wysyłające wiele zapytań szybciej trafiają na blokadę;
- pod koniec sierpnia 2026 r. adresy stron w wynikach zniknęły za przekierowaniami /goto;
- najnowszy limit sprawia, że po kilku linkach z jednej strony wyników na każdy kolejny trzeba czekać nawet dwie minuty.
Wymóg JavaScriptu oznacza, że zamiast lekkiego zapytania trzeba uruchomić pełną przeglądarkę, która zużywa znacznie więcej pamięci i mocy obliczeniowej. Koniec num=100 zamienił jedno zapytanie w dziesięć, po jednym na każdą stronę z 10 wynikami. Przekierowania /goto dołożyły kolejny krok: żeby poznać właściwy adres, narzędzie musi otworzyć każdy wynik osobno. Każde takie wejście kosztuje i ułatwia Google rozpoznanie automatu.
Dlaczego SEMSTORM kończy działalność, zamiast podnieść ceny?
Zespół opisał w komunikacie dwie alternatywy dla zamknięcia. Mógł przez kolejne lata dostarczać dane z lukami albo mocno podnieść ceny. Uznał jednak, że żadna z tych dróg nie jest tym, za co klienci wybierali SEMSTORM, i zdecydował się zakończyć działalność. Zespół postawił sprawę jasno: zamiast po cichu obniżać jakość danych, wolał zamknąć usługę.
Skalę problemu dobrze pokazuje prosty rachunek. Przy bazie miliona fraz śledzonych do setnej pozycji samo wyłączenie num=100 oznacza 10 milionów zapytań zamiast miliona. Do tego dochodzi rozwijanie przekierowań: przy dwuminutowym oczekiwaniu na kolejne linki odczytanie wszystkich adresów z jednej strony wyników może w najgorszym razie trwać nawet kilkanaście minut. Pomnożony przez miliony fraz taki czas wymaga ogromnej liczby serwerów i adresów IP, a ich koszt trudno pogodzić z ceną abonamentu.
Co zamknięcie SEMSTORM oznacza dla branży SEO?
Pozostałe narzędzia na razie sobie radzą, choć kosztem kompromisów. Ograniczają liczbę zapytań, częściej szacują dane zamiast je mierzyć, a część z nich po zmianach z 2025 r. śledzi tylko pierwsze 20–30 wyników zamiast 100. Dla kogoś, kto sprawdza frazy na pierwszej stronie, różnica jest niewielka. Kto diagnozuje spadki albo szuka fraz z potencjałem na pozycjach 30–80, traci dużą część obrazu.
Presja wymusza też rozwój. Ahrefs pokazuje już szacunki ruchu z innych kanałów niż wyszukiwarka Google, więc analiza widoczności przestaje zależeć od jednego źródła. Narzędzia do analizy widoczności raczej nie znikną, ale ich dane będą mniej szczegółowe, rzadziej odświeżane i prawdopodobnie droższe. Rośnie przez to znaczenie danych własnych z Google Search Console i analityki serwisu. Firmy, które podpięły API SEMSTORM do raportów lub wewnętrznych systemów, muszą znaleźć zamiennik przed końcem roku.
Zabezpiecz dane, zanim SEMSTORM zniknie
Do 31 grudnia zostało kilka tygodni. Wyeksportuj historię widoczności swoich domen, listy monitorowanych fraz i dane z projektów, bo po zamknięciu platformy nie będzie do nich dostępu. Sprawdź też, które raporty i automatyzacje w Twojej firmie pobierają dane przez API, i porównaj kilka ostatnich miesięcy z danymi z Google Search Console. Taki punkt odniesienia ułatwi przejście na nowe narzędzie, gdy SEMSTORM kończy działalność, a historia wykresów zostaje tylko w Twoich plikach.
FAQ
Kiedy SEMSTORM przestanie działać?
Narzędzie działa normalnie do 31 grudnia 2026 r., a o 23:59 tego dnia panel zostanie wyłączony. Firma poinformowała o tym klientów e-mailem w listopadzie 2026 r., wskazując jako przyczynę ograniczenia wprowadzane przez Google. Pozostałe tygodnie to ostatni moment na eksport historii widoczności, list fraz i danych z projektów.
Czy inne narzędzia SEO też mogą przestać działać?
Duże narzędzia mają klientów na wielu rynkach i mogą rozłożyć wyższe koszty na szerszą bazę abonentów, więc ich sytuacja jest stabilniejsza. Te same ograniczenia dotyczą jednak wszystkich. Bardziej prawdopodobne od kolejnych zamknięć są podwyżki cen, rzadsze odświeżanie danych i węższy zakres śledzonych pozycji, na przykład tylko pierwsza lub druga strona wyników.
Dlaczego po wyłączeniu num=100 spadły wyświetlenia w Search Console?
Gdy bot narzędzia SEO ładował stronę ze 100 wynikami, Google mogło liczyć wyświetlenie także dla witryny z pozycji 90 czy 99. Po wyłączeniu parametru we wrześniu 2025 r. część takich sztucznych wyświetleń zniknęła z raportów. Wiele serwisów zobaczyło wtedy spadek wyświetleń i jednoczesną poprawę średniej pozycji, choć liczba kliknięć od użytkowników nie musiała się zmienić.



