ESC aby zamknąć

Kategoria: Odkurzacze

Odkurzacz pionowy, robotyczny, bezworkowy czy z mopem — wybór jest większy niż kiedykolwiek. Testujemy Roborocka, Dysona, Dreame i inne: moc ssania w Pa, czas pracy baterii, nawigację LiDAR i faktyczne czyszczenie na dywanie z długim włosiem. Konkretne wyniki, nie marketingowe obietnice.

Odkurzacze robotyczne stały się jednym z najczęściej kupowanych gadżetów domowych — i jednym z najczęściej zwracanych, bo kupujący nie wiedzieli czego się spodziewać. Robot nie zastąpi tradycyjnego odkurzacza w 100%; zastępuje codzienne odkurzanie i znacząco zmniejsza liczbę głębokich sprzątań. Tyle i aż tyle.

Przy wyborze robota liczyć będą się: nawigacja (LiDAR vs. kamera vs. czujniki zderzeniowe — LiDAR działa najlepiej, ale podnosi cenę o 400-600 zł), moc ssania w Pa (3000+ Pa radzą sobie z dywanami), pojemność zbiornika na brud i dostępność stacji dokującej z auto-opróżnianiem. Roborock Q8 Max+ (ok. 1890 zł z auto-stacją) to model, który w testach wypadał powyżej oczekiwań przy tej cenie.

Dyson V15 Detect Absolute to z kolei odkurzacz pionowy, który mierzy ilość zebranego kurzu laserem i dostosowuje moc ssania. Świetny — ale przy cenie ok. 3337 zł to nie jest zakup impulsowy. Opisujemy, dla kogo warto, a kto skorzysta lepiej na solidnym bezworkowym modelu za 600-900 zł. Filtracja HEPA jest ważna przy alergikach i zwierzętach w domu — i piszemy wprost, które modele ją mają, a które tylko o niej wspominają w materiałach marketingowych.