Zapomnij o robotach, które udają psa albo człowieka. Argus z Duke University wygląda jak morski jeżowiec po siłowni: kula najeżona 20 teleskopowymi nogami, każda z własną kamerą. Nie ma przodu ani tyłu. Rusza w dowolną stronę w tej samej sekundzie, bo jego twórcy przestali kopiować sylwetkę zwierząt, a zaczęli mierzyć jedno: jak równo maszyna potrafi przyspieszyć w każdym kierunku.
Robot Argus to na razie dowód koncepcji z laboratorium General Robotics Lab, opisany 27 maja 2026 w piśmie „Science Robotics”. Zespół prof. Boyuana Chena przeliczył w symulacji ponad 1500 różnych układów nóg, zanim trafił na kształt zbliżony do teoretycznego maksimum. Wyszła z tego bryła, która toczy się po lesie, piasku i mokrej korze niezależnie od tego, którą stroną akurat leży.
Skąd u robota kształt morskiego jeżowca
Symetria w przyrodzie jest wszędzie: od dwustronnej sylwetki kręgowców po gwiaździsty układ rozgwiazdy. Robotycy przez dekady podrabiali te kształty, budując maszyny na wzór ludzi, psów czy owadów. Chen odwrócił pytanie. Zamiast pytać, jak robot ma wyglądać, jego zespół zapytał, jak równo robot potrafi się poruszać.

Efekt? Coś pomiędzy jeżowcem a bryłą z podręcznika geometrii. Nogi Argusa siedzą na 20 wierzchołkach dwunastościanu foremnego, bryły o 12 pięciokątnych ścianach. Taki układ daje niemal jednakowe przyspieszenie i niemal jednakowe pole widzenia w każdą stronę. Każda noga jest teleskopowa, napędzana linką i zakończona kamerą głębi; stąd 20 „oczu”, od których wzięła się nazwa (Argus to stuoki olbrzym z greckiej mitologii).
Dwadzieścia nóg brzmi jak przesada. Zespół sprawdzał w symulacji układy z inną liczbą kończyn, ale to właśnie dwunastościan najrówniej rozłożył siły i kamery. Więcej nóg dokłada zapasu na wypadek awarii, choć samej równości ruchu już mocno nie poprawia.

Co Argus potrafi w terenie
W testach na kampusie Duke, na piasku i leśnych ścieżkach, Argus toczył się po betonie, trawie, gęstym poszyciu, miękkim piasku i korze, pokonując przeszkody do około 13 cm wysokości. Po pchnięciu sam wraca do równowagi. Po utracie trzech nóg jedzie dalej.
Lista jego popisów jest dłuższa, niż wygląda na zwykły prototyp. Robot uniósł ładunek 4,5 kg przy niemal pełnej prędkości. Popychał sześcian o boku 91 cm, tocząc się bez przerwy. Wspinał się pionowo między dwiema blisko ustawionymi ścianami, na przemian rozpierając się i odpychając różnymi grupami nóg. Co ważne, tych zachowań nauczył się w samej symulacji, a potem przeniósł je na sprzęt.
Kula na 20 nogach błyszczy tam, gdzie kołowy robot cierpi: w błocie, na korzeniach, na sypkim piasku. Na gładkiej posadzce magazynu przegra jednak z prostym wózkiem na kółkach, bo cała ta geometria nic tam nie daje. Dziwny kształt płaci się za siebie dopiero w bałaganie.
| Parametr | Typowe roboty (humanoidy, drony) | Argus |
|---|---|---|
| Wynik izotropii (skala 0-1) | poniżej 0,6 | 0,91 |
| Zdefiniowany przód i tył | tak | nie |
| Liczba nóg | 2-4 | 20 |
| Jazda po utracie 3 nóg | zwykle unieruchomienie | toczy się dalej |
| Udźwig w ruchu | zależny od konstrukcji | 4,5 kg |
Izotropia, czyli nowa miara sprawności robota
Najciekawsze w Argusie nie jest to, jak wygląda. To liczba: 0,91. Zespół nazwał swoją zasadę izotropią dynamiczną (ang. dynamic isotropy) i ocenia nią roboty w skali od 0 do 1, gdzie bliżej jedynki znaczy równiej. Większość dzisiejszych konstrukcji, łącznie z humanoidami i dronami, nie przekracza 0,6. Argus dobił do 0,91.
Chen tłumaczy to prosto. Gdy robot rozpędza się tak samo dobrze w każdą stronę, przestaje musieć zwracać się twarzą do świata: przód i tył znaczą to samo, lewo i prawo też, a całe sterowanie zmienia charakter. Zamiast pytać, jak nogi są rozłożone wokół ciała, mierzysz, jak szybko maszyna rusza w dowolnym kierunku.

Sama liczba nie mówi wszystkiego. Wysoki wynik izotropii nie gwarantuje, że robot poradzi sobie z konkretnym zadaniem lepiej niż wyspecjalizowana maszyna zbudowana pod jedną rzecz. To raczej wspólna miarka: pozwala porównywać projekty i składać nowe od zera, zamiast zgadywać kształt na oko. Tu leży prawdziwa wartość tej pracy, nie w jednym prototypie na nogach.
Gdzie taki robot naprawdę się przyda
Po co komu robot bez przodu? Wyobraź sobie zawalony budynek po trzęsieniu ziemi. Nie ma czasu, żeby maszyna wstała, obróciła się i wybrała najlepszą stronę… Musi po prostu działać, natychmiast, w każdą stronę.
Twórcy wskazują akcje ratunkowe, kopalnie, gospodarstwa, las i teren o niskiej grawitacji, gdzie zwykły łazik szybko utyka. Argus uczy się w symulacji, więc nowe umiejętności można trenować taniej, zanim dotkną prawdziwego sprzętu. Duke zgłosił już patenty na technologię z tej pracy, co zwykle oznacza, że ktoś myśli o zastosowaniach poza uczelnią.

Trzeba jednak ostudzić entuzjazm. Dwadzieścia siłowników to 20 rzeczy, które mogą się zepsuć, i sporo prądu do wykarmienia. Każda noga kosztuje około 300 dolarów, więc same kończyny to wydatek rzędu 6 tys. dolarów, zanim doliczysz elektronikę i sterowanie. Do taniej, masowej produkcji tego kształtu droga jest daleka. Moim zdaniem najcenniejsze jest to, że projektanci dostają liczbę, do której mogą celować, zamiast dobierać sylwetkę intuicyjnie.
Najczęściej zadawane pytania
Czym jest robot Argus?
To eksperymentalny robot z Duke University w kształcie zbliżonym do morskiego jeżowca, z 20 teleskopowymi nogami i 20 kamerami głębi. Porusza się i widzi w każdym kierunku, bez wyznaczonego przodu i tyłu.
Dlaczego Argus ma akurat 20 nóg?
Dwadzieścia nóg siedzi na wierzchołkach dwunastościanu foremnego, co daje najrówniejszy rozkład sił i pola widzenia. Zespół sprawdzał ponad 1500 układów; ten okazał się najbliższy teoretycznemu maksimum.
Co oznacza wynik izotropii 0,91?
Skala od 0 do 1 mierzy, jak równo robot przyspiesza w każdą stronę. Argus z wynikiem 0,91 rusza niemal identycznie w dowolnym kierunku, podczas gdy typowe humanoidy i drony zostają poniżej 0,6.
Czy Argusa można już kupić?
Nie. To dowód koncepcji z pracy naukowej, nie produkt komercyjny. Konstrukcja pokazuje zasadę projektowania, a nie gotową maszynę na rynek.
Do czego taki robot może kiedyś służyć?
Twórcy wymieniają poszukiwania i ratownictwo, kopalnie, teren rolniczy, las oraz misje w niskiej grawitacji. Wszędzie tam liczy się ruch w chaosie, gdzie kołowa czy dwunożna maszyna łatwo utyka.
Kto zbudował Argusa?
Zespół z General Robotics Lab na Duke University pod kierunkiem prof. Boyuana Chena. Współautorami pracy w „Science Robotics” są między innymi Jiaxun Liu i Boxi Xia.
Ile kosztuje jedna noga Argusa?
Około 300 dolarów za sztukę. Przy 20 nogach same kończyny kosztują mniej więcej 6 tys. dolarów, bez elektroniki i sterowania.
Dlaczego dziwny kształt bywa mądrzejszy od ładnego
Argus podpowiada coś niewygodnego dla całej branży: robot nie musi przypominać niczego żywego, żeby był użyteczny. Natura nie ma jednego wzoru na ruch, bo pies, owad, rozgwiazda i jeżowiec rozwiązują ten sam problem inaczej. Przez lata inżynierowie wybierali kształty, które łatwo ogarnąć wzrokiem.
Jeśli śledzisz robotykę, patrz nie na kolejne humanoidy z reklam, ale na to, czy izotropia trafi do innych laboratoriów jako zwykła miarka jakości. To ona, a nie sam morski jeżowiec na nogach, może przez najbliższą dekadę zmienić sposób, w jaki projektuje się maszyny do trudnego terenu.
Źródła i dalsze informacje
- Duke Pratt School of Engineering. „Omnidirectional, Sea-Urchin-Like Robot Defies Traditional Designs”. pratt.duke.edu
- B. Xia, J. Liu i in. „Extreme dynamic symmetry enables omnidirectional and multifunctional robots”, preprint. arxiv.org
- New Atlas. „What has 20 eyes, 20 legs, and no front or back? Duke’s Argus does”. newatlas.com






