Smartfony

Galaxy Z Fold8 Ultra – recenzja i pierwsze wrażenia po kilku dniach użytkowania

Close-up of hands holding a foldable smartphone showing a butterfly on the screen.

Większość składanych smartfonów to kompromis. Albo dostajemy imponujący ekran, ale kiepski aparat, albo solidny zawias, lecz baterię, która ledwo dożywa do wieczora. Galaxy Z Fold8 Ultra ma być dowodem, że te kompromisy już nie obowiązują. Sprawdziłem, czy Samsung dotrzymał słowa.

Panuje przekonanie, że składane telefony są głównie dla entuzjastów technologii, którzy chcą pochwalić się gadżetem na spotkaniu, a nie dla kogoś, kto szuka codziennego narzędzia pracy. Po kilku dniach z Galaxy Z Fold8 Ultra muszę przyznać, że ta opinia jest już mocno nieaktualna. To urządzenie nie próbuje imponować samym faktem składania – ono po prostu działa, i to na poziomie, którego nie spodziewałem się po żadnym poprzednim modelu z tej linii.

Ekran, który zmienia sposób pracy ze smartfonem.

Pierwsze zetknięcie z ekranem głównym o przekątnej 8,0 cala robi wrażenie, którego trudno się pozbyć przez kolejne dni. Galaxy Z Fold8 Ultra oferuje panel AMOLED z maksymalną jasnością 3000 nitów, co oznacza, że nawet w pełnym słońcu treść pozostaje czytelna bez konieczności szukania cienia. Odświeżanie zmienne w zakresie 1–120 Hz działa płynnie i nie zauważyłem żadnego zacięcia podczas przewijania długich dokumentów ani przy szybkich animacjach.

Ekran zewnętrzny o przekątnej 6,5 cala to z kolei pełnoprawny telefon w telefonie. Przez pierwsze godziny testów otwierałem urządzenie odruchowo przy każdej czynności, ale po dniu okazało się, że spora część zadań – odpowiedź na wiadomość, sprawdzenie mapy, szybkie zdjęcie – nie wymaga wcale rozkładania telefonu. To subtelna zmiana w ergonomii, która jednak wpływa na to, jak często sięgasz po urządzenie w ciągu dnia.

Zawias budzi szczególne zainteresowanie u każdego, kto miał do czynienia z wcześniejszymi generacjami Foldów. Tutaj Samsung wyraźnie poprawił mechanizm: zgięcie jest wyraźnie mniej widoczne niż w poprzednikach, a sam ruch otwierania i zamykania jest precyzyjny, bez żadnego luzu. Grubość 8,9 mm po złożeniu sprawia, że telefon leży w kieszeni jak normalny, nieco grubawy flagowiec.

Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy – ile to znaczy w praktyce?

Procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy to wersja układu przygotowana specjalnie we współpracy z Samsungiem, z wyższymi taktowaniami niż standardowa edycja. W codziennym użytkowaniu przekłada się to na brak jakiegokolwiek wahania wydajności – Galaxy Z Fold8 Ultra otwiera aplikacje natychmiast, przełącza między kilkunastoma zadaniami bez mrugnięcia i nie nagrzewa się przy wielogodzinnym obciążeniu tak mocno, jak można by się spodziewać po tak smukłej obudowie.

Wersja topowa z 16 GB RAM i 1 TB pamięci wewnętrznej to już sprzęt, który bez trudu zastępuje laptop przy edycji dokumentów, arkuszy kalkulacyjnych czy prezentacji na dużym ekranie. One UI 9 na Androidzie 17 dodaje do tego kilka przydatnych funkcji wielozadaniowych, takich jak swobodne okna aplikacji na głównym panelu czy ulepszone skróty gestowe. Nie wszystkie nowości są przełomowe, ale widać, że interfejs był projektowany z myślą o dużym ekranie, a nie jedynie przeniesiony z klasycznego Galaxa.

Wydajność graficzna jest wystarczająca, by uruchamiać wymagające tytuły mobilne w najwyższych ustawieniach bez spadków klatek. To nie jest główny argument za zakupem tego telefonu, ale dobrze wiedzieć, że możliwości są.

Aparat 200 MP w składanym smartfonie – czy to ma sens?

Przez lata aparaty w składanych telefonach były wyraźnie słabsze od flagowych odpowiedników z prostymi obudowami. Galaxy Z Fold8 Ultra przełamuje ten schemat. Aparat główny 200 MP robi zdjęcia z poziomem szczegółowości, który wcześniej był zarezerwowany dla modeli S Ultra – wystarczy przybliżyć kadr na ekranie po zrobieniu zdjęcia, by zobaczyć detale, których gołym okiem się nie dostrzega.

Ultraszerokokątny moduł 50 MP to jeden z lepszych w tej klasie cenowej – kąt widzenia jest szeroki, a dystorsje na krawędziach kadru są korygowane skutecznie. Teleobiektyw 10 MP z trzykrotnym zoomem optycznym nie brzmi imponująco na papierze, ale w połączeniu z algorytmami cyfrowymi daje zaskakująco użyteczny zakres – do około 10× zoom cyfrowy pozostaje akceptowalny przy dobrym oświetleniu.

Zdjęcia nocne wypadają solidnie, choć nie rewelacyjnie. Tryb nocny potrzebuje chwili na przetworzenie, a w bardzo słabym świetle zaszumienie jest widoczne. To jedyny obszar, gdzie czuć, że aparat nie jest jeszcze idealnie dopracowany. Przy zdjęciach w dzień i przy sztucznym oświetleniu nie mam żadnych zastrzeżeń.

Bateria 5000 mAh – czy starcza na cały dzień?

Pojemność baterii wynosząca 5000 mAh to liczba, która przy tak dużym ekranie głównym budzi uzasadnione pytania. W moich testach Galaxy Z Fold8 Ultra wytrzymał pełny dzień pracy z ekranem głównym używanym przez łącznie 4–5 godzin, z włączonym odświeżaniem adaptacyjnym i aktywnymi powiadomieniami – do wieczora zostawało zwykle około 20–25% naładowania.

To wynik, który można uznać za przyzwoity, ale nie za imponujący jak na baterię tej pojemności. Duży, jasny panel AMOLED po prostu konsumuje energię szybciej niż mniejsze wyświetlacze. Ładowanie przewodowe jest szybkie – pełny cykl ładowania zajmuje nieco ponad godzinę. Ładowanie bezprzewodowe jest dostępne, lecz wolniejsze i lepiej traktować je jako opcję nocną.

Warto wspomnieć, że tryb oszczędzania baterii w One UI 9 jest tutaj lepiej skonfigurowany niż w poprzednich wersjach – automatycznie ogranicza odświeżanie i jasność w momentach, gdy telefon leży w kieszeni, co faktycznie wydłuża czas pracy bez wyraźnego wpływu na komfort użytkowania.

Czy cena ponad 9500 zł jest uzasadniona?

Cena startowa Galaxy Z Fold8 Ultra w Polsce wynosi 9599 zł za konfigurację 12 GB/256 GB, a wersja topowa z 16 GB RAM i 1 TB kosztuje 11999 zł. To kwoty, które przy recenzji smartfona trudno pominąć milczeniem – i uczciwa odpowiedź brzmi: tak, to drogo, ale nie bezzasadnie.

Za tę cenę dostajemy urządzenie, które łączy możliwości tabletu i telefonu w jednej obudowie ważącej 214 gramów. Dla kogoś, kto regularnie pracuje na dokumentach, prowadzi wideokonferencje i potrzebuje dużego ekranu poza biurem, eliminacja tabletu z plecaka może być realnym argumentem finansowym. Dla kogoś, kto szuka po prostu dobrego telefonu do zdjęć i mediów społecznościowych, ta cena nie ma uzasadnienia – jest wiele flagowców za połowę tej kwoty, które w tych zastosowaniach wypadną równie dobrze.

Pytanie o to, czy warto przesiąść się z Galaxy S23 Ultra, jest zasadne. Skok wydajnościowy jest wyraźny, ekran zewnętrzny 6,5 cala zastępuje dotychczasowy wyświetlacz bez poczucia straty, a możliwość rozłożenia telefonu do formatu tabletu otwiera nowe scenariusze użycia. Jeśli S23 Ultra działa u ciebie sprawnie, nie jest to zmiana konieczna. Jeśli szukasz powodu, by ją zrobić – Fold8 Ultra dostarcza ich kilka naraz.

Kilka dni z Galaxy Z Fold8 Ultra – co zostaje

Pierwsze wrażenia po dłuższym kontakcie z tym urządzeniem są takie, że składany smartfon przestał być ciekawostką, a stał się realną propozycją dla wymagającego użytkownika. Zawias trzyma się pewnie, ekran główny 8,0 cala zmienia sposób pracy z telefonem, a aparat główny 200 MP dorównuje możliwościami najlepszym prostym flagowcom.

Jeśli rozważasz zakup Galaxy Z Fold8 Ultra, zanim zdecydujesz się na konkretną konfigurację pamięci, zastanów się, ile miejsca faktycznie zajmują twoje aplikacje i zdjęcia teraz – wersja 12 GB/512 GB to dla większości użytkowników rozsądny środek między ceną a zapasem na przyszłość. Różnica 2400 zł między najtańszą a najdroższą opcją jest znaczna, a terabajt pamięci to zasoby, których przeciętny użytkownik nie zapełni przez kilka lat.

Źródła: youtube.com, android.com.pl, spidersweb.pl, engadget.com